Helena i Bronisław - piękni ludzie i świetni sportowcy
Rektor i profesor Podhalańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Targu ks. dr hab. Stanisław Gulak, prywatnie pasjonat narciarstwa, uczestniczył w poniedziałkowym cyklu pt. „Wieczór w Czerwonym Dworze” w Zakopanem. Tym razem tematem spotkania była bowiem prelekcja Wojciecha Szatkowskiego pt. „Patroni Memoriału im. Bronisława Czecha i Heleny Marusarzówny (1946-1994) - sportowcy i patrioci”.
- Bronek i Helena są to postacie w zasadzie znane. Dziś jednak chciałbym odejść od formuły książkowej, a spotkanie poprowadzić na zasadzie zdjęć z albumu rodzinnego – mówił Wojciech Szatkowski. I tak rzeczywiście było. Każde ze zdjęć opowiadało inną historię, związaną bądź z Bronisławem Czechem, bądź młodszą od niego o 10 lat Heleną Maruszarzówną. Obie postacie łączył bowiem sport, narty i miłość do Polski, za co zapłacili podczas wojny najwyższą cenę. Zginęli z rąk okupantów. Po II wojnie światowej o ich pamięć zadbali najbliżsi. – Oni byli piękni wewnętrznie, wychowani przez sport. Byli to ludzie niepośledni – mówił Wojciech Szatkowski.
Z kolejnych fotografii wyłaniały się wspomnienia, przeplatane anegdotami, ciekawymi historiami. Wojciech Szatkowski wyjaśniał, iż co prawda zarówno Helena, jak i Bronek walczyli, będąc w strukturach Państwa Podziemnego, jednak Helena była kurierem, Bronek – łącznikiem. To dlatego nie jest on pochowany wśród kurierów na Pęksowym Brzysku.
Prelegent mówił o wszechstronnych sportowych, a także artystycznych, zdolnościach Bronka, o pięknie i sportowych umiejętnościach Heleny, pochodzącej z bardzo biednej zakopiańskiej rodziny.
Bronisław Czech był wielokrotnym mistrzem Polski w skokach narciarskich, w 1931 roku w Ponte di Legno skacząc 79,5 m pobił rekord świata, brał udział w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Lace Placid w 1932 roku, IV Zimowych Igrzyskach w Garnisch – Partenkirchen w 1936 roku, w Zimowych Igrzyskach w Saint Moritz, w Mistrzostwach Świata Międzynarodowej Federacji FIS w Soleftea w Szwecji w 1934 roku, czy Mistrzostwach Świata w Lahti w 1938 roku. Jednak Bronisław nie tylko skakał na nartach, ale i biegał, uprawiał lekkoatletykę, był instruktorem narciarstwa, trenerem, taternikiem, ratownikiem górskim GOPR, pływał na kajaku, był pilotem i instruktorem szybowcowym, grał w filmie pt. „Biały ślad”, a także rzeźbił i malował. Te ostanie jego umiejętności w obozie koncentracyjnym w Auschwitz, do którego trafił mając nr 349, wykorzystywali Niemcy. Bronek robił po kilkadziesiąt łyżek drewnianych dzienne dla więźniów i pamiątki dla SS-manów. Zmarł w obozie, serce mu nie wytrzymało.
Z kolei Helena Maruszarzówna „Tatrzańska Orlica”, od dziecka kochała narty i góry. Była doskonałą narciarką alpejską, jeździła po męsku, na krawędzi nart, gdyby nie wojna odniosłaby z pewnością ogromne sukcesy. I ona zmierzyła się a aktorstwem. – Była dublerką w „Halce” – opowiadał Wojciech Szatkowski. Gdy tylko wybuchła wojna Helena ps. Hela poszła na szlak kurierski. Jednak i ona szybko wpadła w ręce okupanta. Nie wydała nikogo, mimo tortur. Została zgładzona 12 września 1941 roku.
Willa „Czerwony dwór” - wybudowana w 1902 roku przez Wojciecha Roja dla Oktawii Lewandowskiej, w latach 1918-19 zamieszkała przez Stefana Żeromskiego z synem Adamem, a latem 1930 roku przez Karola Szymanowskiego - podczas prelekcji była wypełniona słuchaczami, wśród których był i rektor PPWSZ dla którego sport i narty są ważną częścią życia. – Prelekcja była dla mnie niezapomnianą lekcją – podkreślił ks. dr hab. Stanisław Gulak w rozmowie z Wojciechem Szatkowskim. Dodał, że z wielką przyjemnością zaprosi go do podhalańskiej uczelni.
Rektor PPWSZ dr hab. Stanisław Gulak tuż przed wyjściem wpisał się do księgi pamiątkowej „Czerwonego dworu.”
Tekst i zdjęcia – Beata Szkaradzińska












