„Jedzie, jedzie straż ogniowa. Trąbka gra”, czyli przyjemne z pożytecznym.
„Jedzie, jedzie straż ogniowa. Trąbka gra”, czyli przyjemne z pożytecznym.
1 kwietnia. Dzień jak co dzień. Wcale nie prima aprilisowy. Nagle…
11.45- z Centrum Dydaktycznego -Biblioteczno oraz z budynku Gorce PPWSZ wydobywają się kłęby białego dymu. Płonie sala bankowa i jedno z pomieszczeń biurowych!
11.50- na uczelni zaczynają wyć alarmy. „Pożar! Proszę natychmiast opuścić budynki”- rozlegają się dramatyczne komunikaty.
Studenci, wykładowcy i pracownicy Uczelni wybiegają na dziedziniec. Konsternacja. „Co się dzieje?” Z oddali słychać syreny nadjeżdżających wozów strażackich. Dowodzenie przejmuje młodszy brygadier Janusz Barnaś.
Na szczęście chwilę potem okazuje się, że to fałszywy alarm, zorganizowany w ramach corocznych ćwiczeń przeciwpożarowych. Ale….
12.15- Halo, halo, proszę się nie rozchodzić. Na dolnym parkingu bowiem rozbił się samochód, w którym utknął kierowca. Strażacy natychmiast ruszają mu na pomoc. Wyciągają ciężki sprzęt, pneumatyczne nożyce do cięcia blachy i uwalniają poszkodowanego. Nosze czekają w pogotowiu.
Na szczęście, to także tylko ćwiczenia. Strażacy specjalnie dla naszych studentów przeprowadzili pokaz ratowania z wraku samochodu ofiary wypadku drogowego. Wszystko przebiegło niezwykle sprawnie. Podczas akcji dowódca jednostki opowiadał jak należy zachować się w sytuacji, gdy jesteśmy świadkami dramatycznych wydarzeń.
Tłumaczył, kiedy należy wyciągać poszkodowanych z samochodu, kiedy tego unikać i jak udzielić pierwszej pomocy.
Pokaz zrobił furorę. Ofiarną „ofiarę” oraz bohaterskich strażaków nagrodzono rzęsistymi brawami. Ale….
12. 30- Nagle na dziedzińcu huknęła muzyka. Rytmiczne dźwięki zumby porwały do tańca grupę studentów rekreacji i turystyki. To zespół prowadzony przez Katarzynę Dusik, który przygotował specjalny prezent dla całej Uczelni i dzielnych strażaków. Studenci ćwiczyli niełatwy i wymagający sporej kondycji układ taneczny przez kilka tygodni. Na jednym występie się nie skończyło. Gdy ucichła muzyka natychmiast rozległy się wołania o bis. I był BIS. I to jaki! Komu w duszy grało, bez chwili wahania ruszył w tan, brak profesjonalizmu i znajomości układu nadrabiając zaangażowaniem.
12. 45- Może jeszcze raz? No dooobra, trzeba wracać na zajęcia.
Następne ćwiczenia dopiero za rok.












